Festiwal Różnorodni Warszawiacy

Wybierz dział:

  Festiwal „Różnorodni warszawiacy” 


dks.art.pl 
      

Warszawę można pokochać – mówili obcokrajowcy, bohaterowie czterech spotkań Festiwalu „Różnorodni Warszawiacy”. W formule talk show połączonego z muzyką i kabaretem, odbywa się on co tydzień w Domu Kultury Śródmieście w Warszawie i potrwa do końca kwietnia. Ze swadą i humorem o swoich doświadczeniach w Polsce opowiadali już – po polsku – Francuzi, Hiszpanie, Ukraińcy i Wietnamczycy. Wśród nich: biznesmeni, artyści, naukowcy. W najbliższy czwartek pora na Amerykanów, którzy zamieszkali w Warszawie.

 O czym jest ten festiwal?

Prócz gości z ambasad i środowisk gospodarczych, na wypełnionej po brzegi sali koncertowej wiele osób to zwykli mieszkańcy Śródmieścia. Przysłuchują się niezwykłemu spektaklowi: żyjący wśród nich i pracujący w Warszawie wybitni obcokrajowcy zwierzają się, co ich fascynuje, a co irytuje w polskości. Gdy na chwilę milkną, wkracza rozrywka: muzyka. Ich wyznania to nic innego, jak fascynujący transfer intymnej wiedzy, coś, co bywa przedmiotem szkoleń w firmach, w których zespoły pracowników składają się z Polaków, Francuzów, Hiszpanów, Ukraińców, Wietnamczykach, Amerykanów i wielu innych cudzoziemców. Bo biznes rozumie to coraz lepiej: różnorodność kulturowa, gdy sprawnie zarządzana, oznacza nie tylko lepsze wspólną pracę i wzajemną inspirację, ale przede wszystkim – większy zysk. Prezentowany w formie rozrywkowej transfer wiedzy dotyka tu jednego z najważniejszych zjawisk XXI wieku: wędrówki ludów. Przemieszczania się kapitału i ludzi z kraju do kraju w poszukiwaniu korzyści, miłości, zawodowego spełnienia. Przyjeżdżają do Polski i tu zostają.

Konferansjerkę prowadzi Eliza Szulińska, trenerka śpiewu i dowcipu, znana z projektów „Pokochaj swój głos” i „Miasto sztuki”.  A dodatkowej rozrywki muzycznej dostarczają Euforyści: Iza Kurlanda, Julia Pawłowska, Sylwia Gwiazda, Bartosz Jakubowski, przy akompaniamencie Marcina Łopackiego.

 Przed nami – wieczór amerykański. Ważne, inspirujące dla warszawiaków spotkania rozpoczęło wydarzenie francuskie.

Wieczór pierwszy, francuski
 

dks.art.pl             dks.art.pl

Przy pełnej widowni na  Scenie przy Smolnej 9 ze swadą i humorem Francuzi zainaugurowali cotygodniowe spotkania Warszawiaków z sąsiadami. Warszawa okazała się dla nich miejscem, gdzie mogą się wspaniale realizować. Gilles Guy (przedsiębiorca, właściciel winiarni) uznał, że stolica Polski będzie idealnym miejscem do założenia winiarni, bo konkurencja tu mała, w porównaniu do Bordeaux, z którego pochodzi. I nie mylił się, jego „piwnica” to dobrze prosperujący biznes, który prowadzi wraz z żoną, Polką. Noé Nitot lubi powtarzać, że ma najlepszą pracę na świecie. Jest animatorem kultury i propaguje gry planszowe, jako idealny sposób na integrację i naukę języka francuskiego. Z kolei Sandrine Jacques, która od 15 lat prowadzi szkołę językową, zauważa jak łatwo było założyć biznes, nawet kilkanaście lat temu i chwali polski system podatkowy.

Ciekawie jest też posłuchać opinii o nas, Polakach. Sandrine Jacques i Mathilde Papapietro z jednej strony zwracają uwagę na szarmanckość polskich mężczyzn, z drugiej na szorstkość Polaków w pierwszych kontaktach. Eric Folly i Noé Nitot z fascynacją opowiadają o fenomenie jakim jest wkroczenie w zimie z pustej ulicy do dowolnej kawiarni lub klubu, gdzie zastaje się tętniące życie jak latem na plaży. Poza rozmowami publiczność wysłuchała francuskich piosenek w wykonaniu Erica Folly, opowieści Mathilde Papapietro o jej fascynacji ogródkami działkowymi i prezentacji zdjęć. 

Wieczór hiszpański

dks.art.pl             dks.art.pl 

María Márquez Torres znalazła w Polsce znakomite warunki do rozwoju swojej kariery pianistki. Wskazuje na dużo większą popularność muzyki klasycznej w Polsce i Hiszpanii, dzięki czemu może wręcz wybierać w propozycjach koncertowych. Podczas wydarzenia zaprezentowała muzykę hiszpańskich kompozytorów: Enrique Granadosa i Isaaca Albéniza.

Jose Vigil Iglesias czuje się polskim reżyserem. Na co dzień reżyseruje seriale telewizyjne, ale ma na koncie między innymi obsypany nagrodami film krótkometrażowy „Pomiędzy”, który zrealizował w Warszawie z polskimi aktorami i ekipą i który publiczność miała okazję tego wieczoru obejrzeć.

Florencio González, przedsiębiorca, prowadzi restaurację z kuchnią hiszpańską, ale oprócz Hiszpanów i Polaków pracują u niego ludzie z Wenezueli, Kolumbii, Argentyny, Tanzanii. To ten międzynarodowy zespół odpowiada za charakter i menu restauracji.

Carmen Azúar zdobyła serca publiczności pieśniami hiszpańskimi wykonanymi z towarzyszeniem gitarzysty Tomasza Kaszubowskiego. Na co dzień pracuje jako wykładowca hiszpańskiego na Uniwersytecie Warszawskim. W Polsce jest od 20 lat i wspomina, jak ciężko jej tu było na początku, nie czuła się mile widziana i lubiana. Ale po jakimś czasie zrozumiała, że to tylko zewnętrzny chłód i dystans, typowy dla Polaków, bo gdy się kogoś bliżej pozna, to tworzą się relacje bardziej głębokie i ciepłe niż w Hiszpanii.

Daniel del Rosal był niezawodny w rozbawianiu publiczności. Jak twierdzi, jego mama od 12 lat myśli, że jest w Warszawie na Erasmusie, a trzyma go tu głównie miłość do chrzanu. Daniel zaprezentował swoje obrazy, ich ciepłe i żywotne barwy jeszcze bardziej rozweseliły widzów.

Wieczór ukraiński
 

dks.art.pl             dks.art.pl

Na III spotkaniu z serii Różnorodni Warszawiacy poznaliśmy spojrzenie Ukraińców na życie w Warszawie. W spotkaniu udział wzięli: kompozytorka Vlasta Traczyk, skrzypaczka Olena Yeremenko, tancerka Alisa Makarenko, dwaj przedsiębiorcy: właściciel kawiarni Dobro i Dobro Oleg Yarovyi oraz właściciel barów Soupculture Eugeniusz Adintsov.

Co najbardziej ich urzekło w Warszawie? Olena Yeremenko zachwyca się świetnie zorganizowanym transportem miejskim i autobusami nocnymi, Eugeniusz Adintsov chwali poczucie bezpieczeństwa i wzajemne zaufanie, Alisa Makarenko zwraca uwagę na otwartość i gościnność Polaków. Ale są też rzeczy, które im tu przeszkadzają. Jakie? Brak słońca przez prawie pół roku, zauważa Oleg Yarovyi, Olena wskazuje na manię stawiania ogrodzeń.

Vlasta, Olena i Alisa znalazły dla siebie w Polsce fantastyczne możliwości rozwoju artystycznego. Alisa tańczy w teatrach w całej Polsce, jest w ciągłej podróży. Olena występuje na międzynarodowych festiwalach ze swoim zespołem folkowym, Vlasta komponuje, nawiązując współpracę z różnymi artystami. Każda z nich zaprezentowała publiczności swoją twórczość. Usłyszeliśmy więc kompozycje i piosenki Vlasty, które zaśpiewała Uliana Kołodziejczak, tradycyjne utwory ukraińskie i szwedzkie w wykonaniu Oleny, a wieczór zakończyły etiudy taneczne Alisy. Natomiast Eugeniusz i Oleg to wspaniałe, krzepiące historie biznesowego sukcesu. Zupy w jadalnym kubku z ciasta to pomysł, który sprawił, że Eugeniusz otwiera kolejne punkty w Warszawie i poza stolicą. Oleg z żoną otworzyli kawiarnię na 6m2, czym zyskali tytuł najmniejszej kawiarni w Polsce. Okazuje się, że na tak małym metrażu można robić biznes i to dobry, bo małżeństwo przygotowuje się do otwarcie tym razem dużo większej kawiarni w Lublinie.

Wieczór wietnamski